Francja po raz ostatni.

To chyba nie najlepiej świadczy o finale, że niegrający Ronaldo skupiał na sobie większą uwagę niż boiskowe wydarzenia.

Portugalia, drużyna która ledwie wyszła z teoretycznie najsłabszej grupy, została zarazem najlepszą europejską reprezentacją. Cofnijmy się jednak do 2014 roku i początku eliminacji na Euro we Francji. Grecka federacja zwalnia Santosa, bo jego drużyna zalicza beznadziejny start w meczach eliminacyjnych. Jego następcą zostaje Ranierri, wyrzucony z pracy rok później.

Jak wielką piłkarską wyobraźnię musi mieć ten człowiek, który ich wybierał? Czy pluje sobie w brodę i karci za swoją wrodzoną niecierpliwość? A może wierzy, że tak miało być? Zwolnił, jednego po drugim, dwóch trenerów z najlepszymi osiągnięciami w tym roku. I to też pokazuje jak beznadziejna musi być kadra Grecji, skoro tej reprezentacji nie potrafili uzdrowić najwięksi cudotwórcy ostatniej dekady.

To była impreza debiutantów, którzy sprostali oczekiwaniom. Walia, Islandia Północna ale przede wszystkim ucierająca nosa Anglikom, Islandia. Krytyka powiększenia turnieju okazała się bezpodstawna. Poziom się nie podwyższył, ale też nie obniżył.  Pierwszy raz zastosowano awans z trzeciego miejsca i jak się znów okazało – miejsce w grupie niczego nie oznacza. Tak samo jak styl. Futbol totalny Cruff’a, tiki-taka Pepa Guardioli, murowanie bramki Jose Mourinho, nic nie sprawdza się na dłuższą metę. Niemcy zostali dwa lata temu najlepszą drużyną świata, ale Joachim Loew nie był w stanie zastąpić kilku graczy i przegrał z Francją. Z drużyną, która uzależniła się od Payeta, a gdy zawodnik West Hamu zaczął zawodzić, Francja zwróciła swój błagalny wzrok w kierunku Gierzmana. I chodź strzelił sześć goli, w pojedynkę rozprawił się z Niemcami, w finale pokazał że do miana najlepszego gracza globu jeszcze sporo mu brakuje. A Portugalia pokazała, że najlepsze możliwe rozwiązania w futbolu to solidne, indywidualne podejście do każdego meczu z odpowiednią motywacją. No i szczęście. Bez niego niczego się wygra.

– Hej, jak tam po turnieju?
– Przegraliśmy tylko jeden mecz.
– Wow. Gratulacje, z kim?
– Z Mistrzami Europy.

image

Dumnie to brzmi, ale to umiejętna manipulacja faktami. Mieliśmy autostradę do finału. Mogliśmy przecież zastąpić Portugalię. Niestety, naszego selekcjonera pokonał strach. Wolał kurczowo trzymać się wcześniej ustalonego składu, bojąc się że nowo wprowadzony zawodnik wszystko popsuje. A zarówno ze Szwajcarami jak i z Portugalią, brakowało nam w drugiej połowie powiewu świeżości. Nie mieliśmy szerokiej kadry, jakościowo pierwsza 11 odstawała od reszty. Ale w takich meczach trzeba ryzykować. Tak jak Santos, wpuszczający w dogrywce Edera, napastnika bardzo krytykowanego i niedoświadczonego. Portugalski trener wiedział jednak, że póki ma jakikolwiek wpływ na grę musi zrobić wszystko w swojej mocy, by doprowadzić swoją drużynę do upragnionego zwycięstwa. Adam Nawałka wierzył w karne, a szkoda bo Walia bez Ramsey’a nie byłaby dla nas dużym wyzwaniem, a przytłoczona presją Francja też byłaby w naszym zasięgu. Głupie gdybanie należy zostawić jednak za sobą i cieszyć się sukcesem. W wspomnieniach zostanie gol Lewandowskiego, a nie bezmyślne cofnięcie się do obrony i czekanie do końcowego gwizdka. Za kilka lat uśmiech na twarzy przywoła bramka Kuby Błaszczykowskiego z Ukrainą, bo nikt nie będzie pamiętał, że nasi sąsiedzi byli w tym meczu od nas lepsi. Odpadliśmy z turnieju w najlepszym stylu, przegrywając tylko raz i to po karnych z najlepszą drużyną w Europie. Wstydu nie ma.

Reklamy

2 myśli w temacie “Francja po raz ostatni.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s