Na ratunek upadającej gwieździe! #2

Lato 2016 w Krakowie było bardzo gorące. To właśnie w tym mieście do sezonu przygotowywała się mistrzowska drużyna Stanisława Madeja. Towarzyskie spotkanie w Sosnowcu, rozegrane 2 lipca, symbolicznie zaczęło nowy sezon. Sezon z ogromnymi ambicjami. Tradycyjnie media rozpisywały się na temat formy Wisły Kraków, jej transferów a przedewszystkim szans na awans do Ligi Mistrzów. Idealnym sprawdzianem przed eliminacjami do elitarnych rozgrywek, okazał się mecz o Super Puchar Polski. Pojedynek Wisły i Termalici – czyli powtórki ostatniego meczu w Pucharze Polski, przyciągnął na Reymonta prawie 33 tysiące kibiców. Przy tak dużym wsparciu Biała Gwiazda nie mogła zawieść. Pierwsza połowa nie spełniła oczekiwań żadnej ze stron. Skuteczniejsza okazała się przemowa Madeja, gdyż jego drużyna objęła prowadzenie 10 minut po przerwie. Gola zdobył rozkręcający się Eggestein, a w 71 minucie dołożył drugiego. Tak więc dublet Niemca zapewnił pierwsze trofeum w tych rozgrywkach od… 15 lat!

2015-11-17_00003

Już od pół roku wiadomo było że Algierczyk podpisze kontrakt z klubem z Krakowa. Dwanaście występów w lidze francuskiej, zaledwie w wieku 19 lat, musiało imponować. Brak asyst i bramek wiązał się z rolą na boisku – Ramy grywał jako defensywny pomocnik, obrońca grający piłką, czy lewy obrońca. Jego wszechstronność świetnie zastąpiła odejście Łukasza Burligi. Polski obrońca w styczniu, związał się z Rapidem Wiedeń. Austrię wybrał po dziesięciu latach gry w Polsce. Strata 27 letniego wychowanka nie była jednak tak bolesna jak decyzja Arkadiusza Głowackiego o odejściu na emeryturę. Wraz z nim karierę skończył Del Pierro. Włoch już kilka dni po zakończeniu kariery, ogłosił na Twitterze nominację na trenera U-18 Wisły Kraków.

„Najstarszy zawodnik oraz najstarszy strzelec bramki dla Wisły, najlepszy strzelec Juventusu, legenda Włoch – to są określenia które przemknęły mi przez głowę, kiedy dowiedziałem się że będę mógł z nim pracować.” To słowa Przemysława Porębskiego, jednego z bardziej utalentowanych piłkarzy rocznika 98.

Popularny “Głowa” nie zdecydował się na angaż, mimo usilnych starań. całego sztabu szkoleniowego Białej Gwiazdy. Prócz wyżej wymienionych odeszli min. Rafał Boguski, Emanuel Sarki, Denis Popovic, Michał Miśkiewicz, Michał Buchalik czy Michał Czekaj. Szczególnie ciepło wypowiedział się Stanisław Madej o Rafale Boguskim. “Był i jest profesjonalistą. Gdy byłem młodszy zawsze mi imponował. Gdyby nie kontuzja, (której sprawcą był Ariel Borysiuk), byłby jeszcze lepszym piłkarzem. Bardzo mu za wszystko dziękuję – zarówno jak za ostatni sezon (19 występów i 5 bramek), jak za wszystkie które spędził na R22. Mam nadzieję że jeszcze wróci, może w innej roli.”

2015-11-17_00014

Kupno Bartłomieja Cegiełki przeszło bez większego echa, ale wypożyczenie Kamila Miazeka i Quentin’a Ngakoutou było świetną pożywką dla mediów. Zwłaszcza zawodnik z Afryki, sprowadzony z rezerw AS Monaco stał się podmiotem drwin.
Najważniejszym wydarzeniem okazało się rozlosowanie drabinki turniejowej Ligi Mistrzów. Pierwszy mecz? Z drużyną z Wysp Owczych. Pewne zwycięstwo 7-2 w dwumeczu było tylko formalnością. Efektowny mecz z Koroną Kielce na otwarcie ligi potwierdził dobrą formę krakowiaków. Trzecia runda eliminacyjna? Dinamo Zagrzeb. Sama nazwa przeciwnika Wisły wywołała panikę w domach polskich kibiców. Czy pozbawiony włosów działacz UEFA, nie mógł wylosować kogoś prostszego? Czasu do pierwszego meczu zostało niewiele, a mimo to ogłoszono nazwiska nowych piłkarzy: Mateusz Matysek (kupiony za 160 tysięcy z Rozwoju Katowice) oraz Marvin Friedrich, wypożyczony z Schalke młody defensor. Mecz z Dinamem, poprzedzony ligową porażką 0-2 z Zagłębiem Lubin, okazał się sporym rozczarowaniem. Porażka 4-1 na wyjeździe nie zachęcała do optymistycznego patrzenia na świat. Kwestia słabo dobranej taktyki, a może przeciwnik był tego dnia poza zasięgiem?
To pytanie musieli zadawać sobie wszyscy kibice Dinama. Pierwszy mecz na Reymonta 22, wygrany efektownie 4-1 przez gospodarzy, potwierdził grupowe aspiracje mistrza Polski. Rewanż, poprzedzony wygranym 0-3 spotkaniu z Termalicą, debiutanckim golem Mateusza Matyska, był swoistą zapowiedzią gry Wisły Kraków w Chorwacji. Siedem do jednego w dwumeczu, z znacznie wyżej notowanym przeciwnikiem – czyż nie tak powinno zacząć rywalizację z europejskimi przeciwnikami? Czyż nie na to czekali kibice Białej Gwiazdy przez ostatnie 5 lat? Dobra forma w lidze, wygrana z Jagiellonią w PP…i rozlosowanie baraży LM.
2015-11-17_00009
 Przed pięcioma latami gol z 87 minuty, właśnie w barażachz Apoelem pozbawił Wisłę Kraków awansu do Ligi Mistrzów. Przepłacona drużyna, zbudowana z zagranicznych dorobkiewiczów, prowadzona przez Roberta Maskanta i Stan’a Valx’a ….
doprowadziła do tego, że przez najbliższe pięć lat, krakowski klub – jeden z najbardziej utytułowanych w Polsce i najstarszych, prawie znikł z piłkarskiej mapy. W 2011 Apoel osiągnął sukces – awansował do 1/4 LM, ulegając dopiero Realowi Madryt. Apoel dla kibiców Wisły stał się symbolem bezsilności. Stał się symbolem przepłaconych marzeń. Stał się początkiem upadku. I teraz, po pięciu latach, pojawiła się okazja, by odegrać się na Cypryjczykach. To nie był mecz tylko o awans. To był mecz o zatarcie nieudanych bojów o Ligę Mistrzów. To był mecz roku. Najważniejszy w karierze dla większości piłkarzy Stanisława Madeja. Dla niego samego też.
Sytuacja się powtórzyła. Czyli pierwszy mecz w Krakowie, drugi na Cyprze. To zdecydowanie gorsze rozwiązanie. Pierwszemu meczowi towarzyszyły spore obawy. Pewne było, że aby nie powtórzyć błędu z przeszłości. Na Reymonta kibice nerwowo rozmawiali przed meczem. W szatni Wiślaków też nie było za wesoło. Stanisław Madej powiedział po latach:
„Doskonale wiedziałem że o wyniku nie zadecyduje forma czy technika. O wyniku w takich meczach decyduje mentalność zespołu.  Jego determinacja” Pierwszy mecz okazał się jednym z lepszych meczy rozgrywanych pod wodzą Madeja. Trzy bramki Ngakoutou potwierdziły słuszność sprowadzenia Afrykańczyka. Rewanż, chodź na boisku gdzie 5 lat temu Biała Gwiazda uległa 3:1, nie miał prawa stanowić większego problemu. 0:2 po 90 minutach gry, a więc 7:0 w dwumeczu. Wisła Kraków po raz pierwszy w swojej historii i jako trzecia polska drużyna awansuje do fazy grupowej Champions League.
2015-11-17_00011
Skład na początku sierpnia
Losowaniu towarzyszyły olbrzymie emocje. Ponad 10 mln ludzi oglądało dwumecz Wisły, a samo losowanie oglądało 5 mln (to świetny wynik, zwłaszcza, że był to Piątek i godzina 12:00). A grupa? Klasyk. „Na tym etapie nie ma już słabych drużyn”.
Jedna z trudniejszych grup, chodź pojęcie bardzo względne: Juventus, Borussia oraz Dynamo Kijów.

Pierwszy mecz w Dortmundzie był europesjskim chrztem. Wysoki wynik tylko pokazywał różnicę między poziomem obu zespołów. Następna europejska batalia miała rozegrać się na oczach kibiców zgromadzonych w Krakowie. Tam bowiem Wisła podejmowała Juventus. Włoski klub różnił się  prestiżem. Zarząd Białej Gwiazdy zacierał ręce z zadowolenia. Prawie pełne trybuny, ponad 30 tysięcy – Liga Mistrzów to piłkarski raj. Emocjonujące spotkanie, pierwsze na R22 w ramach grupy Champions League. I od razu miła niespodzianka. 1-1. Wyrównany mecz z mistrzem Włoch sprawił że nadzieje polskich kibiców odżyły. Jeszcze kilka meczy, wszystko może się zmienić…

 

W lidze forma też nie była za wysoka. 3 mecze z Ruchem Chorzów, Piastem Gliwice i Lechią Gdańsk to zaledwie 2 zdobyte punkty. W pucharze krajowym szło lepiej. Najpierw wyrzucenie z rozgrywek Jagielloni Białystok, po dobrym meczu (2-1). Pokonanie jednego z kandydatów do końcowego tryumfu – Legię Warszawę i to na wyjeździe można było uznać za duży sukces. Sukces został jednak przyćmiony przez losowanie następnej rundy. Kto tym razem? Lech Poznań w ćwierćfinale. Pewne więc było już przed decydującymi rundami zabraknie potentatów. No nic, grać trzeba. Pierwsze spotkanie w Krakowie na remis. Bramkowy, bo jeden do jednego, ale remis. Remis przytrafił się podopiecznym Madeja także z Wisłą Płock.

W międzyczasie Wisła Kraków zmierzyła się na Ukrainie z Dynamem Kijów. Porażka już praktycznie przekreśliła szanse krakowskiego klubu na awans do dalszej rundy. I mimo domowego, rewanżowego zwycięstwa, zresztą pierwszego w Lidze Mistrzów, szczytem marzeń pozostało wciąż „tylko” miejsce trzecie w grupie A.

2015-12-10_00002

 

Po zwycięstwie z Pogonią nastał kryzys. Wpierw porażka z Lechem Poznań, który wyeliminował Biała Gwiazdę w rzutach karnych. Następnie fantastyczne widowisko w Krakowie – 3-3 skończyło się spotkanie Wisły Kraków z Borussią Dortmund, gdzie gospodarze przegrywali 1-2 do przerwy, po przerwie wyrównali a także objęli prowadzenie, by w końcówce stracić gola. Jeden punkt został dopisany na konto Polaków i Niemców, a na skutek rezultatu z spotkania Dinamo z Juventusem, grupowa sytuacja wciąż była niejasna. Przed ostatnim meczem zapewniony awans miała Borussia, natomiast pozostałe 3 drużyny walczyły o miejsce premiowane awansem do dalszej fazy LM bądz LE. Ekstraklasowe mecze przed decydującym spotkaniem w Turynie nie napawały optymizmem. Porażka z Koroną Kielce, remis z Zagłębiem w Lubinie.

Pojedynek z włoskim gigantem okazał się dużą niespodzianką. Zaskakująco słaba tego dnia Wisła uległa 4-0. Gdzie szukać pocieszenia? Dynamo również przegrało, dająć tym samym Wiśle 3 miejsce. Miejsce zapewniające na wiosnę udział w Lidze Europy. Awans nie był skutkiem dobrej gry Wiślaków w Europie, a raczej fatalną postawą Dynama Kijów. Remis z Niecieczą był tylko tłem do ciągłych spekulacji mediów, które zastanawiały się nad losowaniem LE. „Kto będzię przeciwnikiem Białej Gwiazdy?” – brzmiał nagłówek Przeglądu Sportowego, z wymowną okładką na której ukazano zrozpaczonego Matyska po końcowym gwizdku sędziego, oznaczjącym koniec Ligi Mistrzów dla Wisły Kraków.

Losowanie przebiegło pomyślnie. Szczególnie dla Chelsea, która trafiając na Wisłę Kraków, uniknęła poważniejszego sprawdzianu.

Serię sześciu meczy bez zwycięstwa (licząć wszystkie rozgrywki), przerwało wyjazdowe zwycięstwo piłkarzy Madeja w Warszawie. Skromne 1-0 ucieszyło wielu sympatyków Wisły, zwłaszcza że Legia była na fali wznoszącej. Do tego był to ostatni mecz w roku, kończący historyczny, bo pierwszy z Ligą Mistrzów, rok Wisły Kraków.

Zimowe przygotowania Wisły w sezonie 2016/17 były oczywiście w otoczce meczu z Chelsea Londyn. Anglicy wiedzieli z kim grają. Wiedzieli że przeciwnik, choć o klasę (a nawet dwie!) gorszy , to jednak z europejskim bagażem. Zastanowiano się nad szansą polskiego klubu.

Jednak najważniejszą wiadomością stycznia okazała się rezygnacja Bogusława Cupiała. Były już właściciel Wisły miał jedno marzenie: awansować do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Nie udało się z Franciszkiem Smudą, Maciejem Skorżą czy Henrykiem Kasperczakiem, ale udało się z zupełnym no-namem: Stanisławem Madejem. Nie udało mu się z Maciejem Żurawskim i Tomaszem Frankowskim w ataku, ale udało się z  wypożyczonymi Ngakoutou i Eggestein’em. Futbol bywa przewrotny. Tak więc 12 stycznia stery objął Krzysztof Zuber i miał jeszcze większe ambicje. Na samym początku dołożył 10 mln euro, dając tym samym jasny znak, że stagnacja go nie interesuje.

2015-11-21_00004
Finanse na koniec sezonu 2016/17

Po dwóch miesiącach intensywnej pracy, nadszedł dzień sądu.

„Na kilka dni przed pierwszym meczem byliśmy w dobrych nastrojach. Mieliśmy już za sobą mecze z Juventusem czy Borussią. Wiedzieliśmy jak mamy zagrać. Najważniejsze było nie stracenie głowy. Dopiero później niestracenie bramki.” – to słowa Macieja Sadloka.

Stanisław Madej uspokajał dziennikarzy :

„Jeden mecz u nas i jeden tam. Czemu więc tak wariujecie?”

Eggestein i Ngakoutu decydowali o sile ataku Białej Gwiazdy. Pomagał im też wychowanek klubu, Krzysztof Wydra (w poprzednim sezonie był wypożyczony do Hutnika Kraków), chociaż on pełnił rolę rezerwowego w meczach wyższej wagi. To od tego duetu zależało większość wyników w sezonie. I tego dnia również musieli być bezwzględni.

Naszpikowana gwiazdami drużyna gospodarzy szybko objęła prowadzenie za sprawą hiszpańskiego gwiazdora, Pedro. Chwilę później swoją bramkę dorzucił Davy Klaassen. Marzenia pozostały marzeniami. Została jeszcze walka o honor. Jemerson i pote znów Pedro. 0-4. Jeden z smutniejszych obrazków w najnowszej historii Wisły. Na otarcie łez, bramkę honorową strzela młodziutki Krzysztof Wydra.

Rewanż w ogóle mógłby się nie odbyć. Do Londynu przyjechali piłkarze skupieni już tylko na lidze. Bez woli walki. Bez nadziei. Przyjechali i wrócili. Przy okazji przegrywając na Stamford Bridge 3-0.

Europa zatrzasnęła drzwi. Brutalne przebudzenie. Do zobaczenia za rok.

 

2015-12-28_00011

 

2015-12-25_00001

 

Powrót do ligowej szarości okazał się nadzwyczaj przyjemny. Efektowne zwycięstwa z Śląskiem, Jagiellonią, Górnikiem Zabrze czy wygrane wysoko derby Krakowa, pozwoliły zapomnieć o przegranej, pierwszej rundzie eliminacyjnej Ligi Europejskiej. Sama Wisła zaczęła przesuwać się ku górze tabeli, gdyż przed zimą, przy natłoku meczy, wiele punktów piłkarze Madeja zgubili.
Kazimierz Węgrzyn przyznał:
„Tytuły zdobbywane za Bogusława Cupiała możemy rodzielić na te zdobywane przez Madeja i resztę. Wcześniejsze sukcesy niczego ze sobą nie niosły. Na tych mistrzostwach nic nie było budowane. Stanisław Madej ma wizję prowadzenia klubu. Zaczęto inwestować w system szkolenia, obiekty treningowe są rozbudowywane. Praktycznie co kolejkę mamy okazję zobaczyć jakiegoś nowego juniora. Wielu utalentowanych piłkarzy znajduję się na wypożyczeniach, ale niewątpliwie będą stanowić w przyszłości o sile tego zespołu. To musi się podobać.”
Porażka z Ruchem okazała się zwiastunem utraty formy. Na 3 wyjazdowe mecze, Biała Gwiazda zremisowała dwa razy, ani razu nie wracając z kompletem punktów. Domowa porażka z Wisłą Płock była ostatnią porażką w kończącej się rundzie zasadniczej. Rundzie, którą Wisła skończyła na 3 miejscu. I z trzema punktami straty do lidera – Lechii Gdańsk.
Mecze w grupie mistrzowskiej pokazały potencjał drużyny. Drużyny, która miała teraz więcej czasu na regenerację gdyż walczyła tylko na jednym froncie. Wygrane w przekonywującym stylu spotkania; 4-1 z Niecieczą, wygrana 6-0 z Koroną czy 3-0 z Lechem szybko zadecydowały o tym że na 3 kolejki przed końcem rozgrywek liderem zostanie drużyna z Krakowa. Wiślacy czuli jednak oddech Legii Warszawa, która bardzo stęskniła się za mistrzostwem kraju.
Mecz na R22 – gdzie lider mierzył się z vice-liderem został bezapelacyjnie okrzyknięty hitem wiosny. Spotkanie miało zadecydować o mistrzostwie. Wiślacy byli zdecydowanymi faworytami. Po efektywnych i efektownych meczach mieli potwierdzić swoje mistrzowskie ambicje. Sztuka ta jednak się nie udała, a przegrany 0-1 mecz z odwiecznymi rywalami został na długo zapisany w pamięci najwierniejszych kibiców. Odpowiedź przyszła zaledwie kilka dni później. Pokonanie Ruchu Chorzów przy porażce Legi Warszawa, oznaczało:
Wisła Kraków mistrzem Polski w sezonie 2016/2017
2015-12-25_00004
2015-12-25_00005
2015-12-25_00007
2015-12-25_00011
„Złota 11” sezonu 2016/2017
2015-12-25_00013
Reklamy

2 myśli w temacie “Na ratunek upadającej gwieździe! #2

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s