Na ratunek upadającej gwieździe!

Po 101 dniach na stanowisku trenera pierwszej drużyny Wisły Kraków, Kazimierz Moskal zrezygnował z pełnionej funkcji. Dobrze znał realia – brak pieniędzy i składu, który pozwalałby na jakikolwiek sukces, a zarazem ogromne oczekiwania kibiców, przyzwyczajonych do zwycięstw. Presja stęsknionych za sukcesami trybun była większa niż wsparcie. Odszedł. Odszedł, pozostawiając tonący okręt. Jego dni chwały nadejdą kilka lat później, ale na ten moment pozostawił Bogusława Cupiała z ogromnym problemem. Problemem powszechnie znanym – jak uratować upadającego giganta? Kibice klubu, który niegdyś dominował, doprowadzony przez dwóch Holendrów do skraju bankructwa, zarówno sportowego jak i finansowego, pięć lat temu świętowali po raz ostatni – przy okazji zdobycia 13 mistrzostwa kraju, wyrównując osiągnięcie Górnika Zabrze.

19.06 została zwołana konferencja prasowa. To dziś miał zostać przedstawiony światu nowy trener Białej Gwiazdy. Słowo „przedstawiony”, tak często używane przez media przy okazji zmiany szkoleniowca, nawet gdy dany szkoleniowiec obejmuje klub po raz czwarty. Tym razem polska społeczność piłkarska miała możliowość zaobserwowania nowego zjawiska. To nie Henryk Kasperczak czy Franciszek Smuda zostali wytypowani przez zarząd Wisły Kraków. Pierwszy raz w historii polskiej piłki, pracę w ekstraklasie otrzymał noname. Dziewietnastoletni chłopak, o którym nikt nigdy nie szłyszał. Oczywiście z odpowiednimi papierami – kontynentalna licencja UEFA PRO musiała zrobić wrażenie, jednak zupełny brak doświadczenia stawiał ogromny znak zapytania przy decyzji zarządu jednego z najbardziej utytułowanych klubów w kraju. Najgoręcej komentowaną kwestią okazał się wiek. Jak 19- nastolatek może przemówić do 37 letniego Arkadiusza Głowackiego czy 33 letniego Pawła Brożka. Na spotkaniu z dziennikarzami prezes Gaszyński odmówił komentarza odnośnie metody wyboru szkoleniowca. Nowy menadżer Wisły Kraków na pytanie czy podoła odpowiedział „Decyzja o zatrudnieniu mnie, była najlepszą decyzją w tym sezonie.” Tak, Stanisław Madej, był pewny swoich umiejętności. Pewność siebie, która już w wkrótce stała się symbolem młodego trenera. Czy to nie zaskakujące, że 19.06, (data założenia klubu: rok 1906) stał się dniem, który zapoczątkował przemianę?

Dwa wygrane sparingi, w tym jeden wyjazdowy z Metalistem, na chwilę uciszyły medialną burzę. Zremisowane towarzyskie spotkanie z GKS-em Bełchatów, w którym po raz kolejny dubletem popisał się Tomasz Cywka, a następnie bardzo słaby mecz w Sosnowcu, gdzie z Zagłębiem padł bezbramkowy remis, niewątpliwie obniżyły pewność siebie przed pierwszą kolejką. Z drugiej strony spełniły oczekiwania – obnażyły braki. Największym problemem okazał się brak drugiego snajpera. Zatrudnienie Aleksandra del Piero – legendy Juventusu, a także młodszego Harisa Koalicica miało przynieść spodziewany efekt. Kontuzja Sarkiego została rozwiązana przez wypożyczenie z Montpelier Sebastiena Wuthricha, co dało początek długoletniej współpracy obu klubów. Mecz otwarcia na stadionie im. HR okazał się sporym rozczarowaniem. Na gola Plizgi odpowiedział Tomasz Cywka, potwierdzając dobrą formę z meczów przygotowawczych. Następne mecze ukazały prawdziwe oblicze Białej Gwiazdy – zwycięstwa 4-1 z Piastem oraz 3-0 z Jagiellonią napawały optymizmem (3 gole Boguskiego, 2 Cywki i Guerierra).
Dlatego też w dobrych humorach Wisła jechała do Poznania. Tam jednak Madej poznał smak porażki. I to właśnie 8 sierpnia rozpoczęła się rywalizacja między nim a Skorżą – liczne przepychanki słowne, gesty i napięcie na trybunach będą obecne za każdym razem, gdy ci menadżerowie będą się pojedynkować. Seria 8 meczów bez porażki, raz tylko bez zdobycia kompletu wyparła z pamięci krakowian klęskę przy Bułgarskiej. Jedyny remis w tym okresie to 3-3 przy 20 tysięcznej publiczności zgromadzonej w Krakowie na meczu z Legią. Do 84 minuty na tablicy wyników widniał rezultat 1-3 dla gości z Warszawy. Dwie bramki dla Legii zdobył Nikolic, jedną dorzucił Michał Żyro. W 85 minucie sędzia Przybył podyktował karnego, którego na gola zamienił słynący z świetnych stałych fragmentów gry Del Pierro, wprowadzony na plac gry 15 minut wcześniej. Sam Del Pierro zaprezentował swoje możliwości w TurboKozaku. Minutę przed końcem regulaminowego czasu do własnej bramki piłkę niefortunnie wpakował Jodłowiec. Seria ta miała ogromny wpływ na kształt tabeli, a także przybliżyła Puchar Polski (zwycięstwo z Widzewem, Rozwojem Katowice) w stronę Krakowa, bo do ćwierćfinału awansowała również Cracovia. Na osiem drużyn, cztery było z pierwszej (czyt. drugiej) ligi.
W pierwszym mieczu Wisła przegrała na wyjeździe 2-0 z Olimpią Grudziądz, by u siebie pewnie pokonać rywala 4-1. Całą rundę jesienną Biała Gwiazda grała pewnie, przeważnie zdobywając komplet punktów, nie unikając remisów. Pewnym punktem drużyny stał się Kondrad Handzlik. Siedemnastolatek został nawet zaproszony do programu Liga+ Ekstra, gdzie miał okazję opowiedzieć kilka anegdot z życia szatni. Wygrany mecz dwunastego grudnia z Jagiellonią potwierdził dobrą formę lidera. Lidera bez kilera, bo ani Del Piero, ani Koalicic nie zapewniali wielu trafień. Paweł Brożek w styczniu 2016 roku przeniósł się za 195 tys euro do szwajcarskiego Luzern. Niecały miesiąc później Madej z dumą poinformował o zatrudnieniu na zasadzie wypożyczenia Johannesa Eggesteina. Jednak niewielu kibiców przyklasnęło tej decyzji, nie rozumiejąc, że płatne wzmocnienia nie wchodzą w grę. Nowy napastnik nie miał łatwego początku.
Debiut w meczu z Śląskiem Wrocław był zarazem największą wpadką krakowskiej drużyny. Wyjazd do Warszawy i porażka z Legią mimo strzelenia 2 goli, był kolejnym meczem bez gola Eggesteina. Dopiero w swoim trzecim meczu zaliczył premierowe trafienie w końcówce spotkania z Zagłębiem Lubin. Słabsze wyniki po przerwie zimowej zachwiały najwyższą lokatą w Ekstraklasie. Porażka 0-1 z Lechem Macieja Skorży spowodowała spadek z pierwszego miejsca na rzecz Legii. Mecze w kratkę przed podziałem punktów zapamięta większość kibiców Białej Gwiazdy. Niestabilna forma drużyny była spowodowana głównej mierze brakiem powtarzalności ofensywnych zawodników. Dwa pierwsze mecze w Grupie Mistrzowskiej były bardzo udane. Wygrana w Derbach Krakowa, a także z Lechią 3-1. Następne dwa mecze to porażki z Zagłębiem Lubin i…. z Lechem Poznań. Upokorzenie w Poznaniu, teatr jednego aktora czyli 3-0, po fantastycznym hatt-ricku Vincenza Rennelly’ego. Sprowadzony zimą Włoch zachwycał w barwach Mistrza Polski. W 15 meczach strzelił 11 goli. Forma Wisły Kraków, która zajęła 3 miejsce w rundzie zasadniczej, tracąc 6 punktów do pierwszej Legii, zaczęła żywo interesować zarząd – tj. Bogusława Cupiała. Pokonanie GKS-u Katowice w PP umożliwiło wzięcie udziału w finale tych rozgrywek. A w decydującym starciu czekała na Wisłę… Termalica Brut-Nieciecza.
Czyli dopiero w finale Biała Gwiazda spotkała zespół z Ekstraklasy. Do tego zespół grający tam po raz pierwszy w swojej historii. Tuż przed meczem Madej przekonywał jak bardzo wyrównane są to drużyny. Na Stadionie Narodowym szykowało się prawdziwe święto piłkarskie. Początek spotkania był wyrównany, ale z biegiem czasu to Biała Gwiazda zaczęła dyktować warunki. Dominację potwierdził Maciej Jankowski, który strzelał wcześniej też w lidze. Trzy minuty po rozpoczęciu drugiej części meczu z jedenastu metrów Andrzeja Witana pokonał Boban Jovic. Jego gol zabił mecz, pozbawił go emocji, co oczywiście ucieszyło tylko jedną z stron. Pierwszy Puchar Polski dla Wisły Kraków po 13 latach. Madej cudotwórcą? Raczej nie. Pokonanie ekip z niższych lig i beniaminka Ekstraklasy to raczej spełnianie oczekiwań. Na świętowanie sukcesu na pewno nie było czasu, bo trzeba było skupić się na rozgrywkach ligowych. Ligowy powrót – domowe zwycięstwo z Śląskiem – okazał się udany, chodź już w 1 minucie Flavio Paixao pokonał Cierzniaka.
Przedostatni mecz miał być formalnością. Podjęcie u siebie nie grającego już o nic Piasta. O skutkach lekceważenia przeciwnika poinformowali ich Karol Angielski i Martin Nespor. Czech nawet dwa razy, czym zapewnił sobie koronę strzelców. Jedyny pozytyw dla Wisły? Zarówno Legia jak i Lech przegrały swoje mecze. Ostatnia kolejka, a do mistrzostwa upoważnione 4 drużyny: Lech, Legia, Wisła, Śląsk. Na emocje widzowie Multiligi nie mogli narzekać. Zwłaszcza, że w stolicy mierzyła się Legia z Wisłą. Już w 39 minucie Śląsk objął prowadzenie z Kolejorzem. W Warszawie zmiany wyniku nic jednak nie zapowiadało. Po przerwie bardziej zmotywowani wyszli Wiślacy, stan meczu był jednak wyrównany. Beznadziejny występ zaliczył Haris Koalicic, zresztą jeden z ostatnich z Białą Gwiazdą na piersi. Madej nie mógł skorzystać z Del Piero (który przy rozegraniu spotkania przedłużyłby swój kontrakt). Na ławce nie siedział więc żaden nominalny napastnik. Tuż przed 67 minutą, trener Wisły rozkazał rozgrzewać się Cywce I Guerrierowi. Tomasz miał zmienić słabego Jankowskiego, a Haitańczyk… No właśnie wtedy padły już legendarne słowa:
„Donald, ja wiem, że ty nie jesteś napastnikiem, ale potrzebujemy strzelić gola. Pieprzonego, ostatniego gola w sezonie. Jesteś, cholera jasna, szybki. Szybki jak diabli. Czekaj z przodu. Odbierzemy piłkę. Masz być tam gdzie ona będzie kopnięta. Pamiętaj, Donald. To jest ostatnia pieprzona misja w tym sezonie. A ty jesteś szybki. Szybki jak diabli….szybki…”. Tablica wyników wzkazuje 83 minutę i 45 sekundę. Wtedy bowiem Brzyski, pewny mistrzostwa zagrywa górą do Prijovica. Ten jednak niecelnie odgrywa i piłkę przejmuje rozgrywający pierwszy sezon w dorosłej piłce Handzilik. Zagrywa ją do Cywki. A ten do przyczajonego Eggesteina. Zarówno Lewczuk jak i Rzeźniczak chcą za wszelką cenę odebrać mu piłkę. Siedemnastoletni Niemiec ma przed sobą bramkarza a po swojej lewej stronie dwóch zdeterminowanych legionistów. Przed nim tylko Malarz. I nagle słyszy krzyk. Jak po latach powie w wywiadzie: ” Miałem plan zabrania się z piłką i uderzenia z jak najbliższej odległości w kierunku bramki. Wtedy kątem oka zobaczyłem Donalda. Zupełnie samego, jakby zapomnianego. Tego dnia chciałem strzelić gola dającego Wiśle zwycięstwo. Ale musiałem podać „. „Nadbiegający Donald jest jak błyskawica. Pewny siebie, ale przede wszystkim szybki.” – mówił wówczas komenator, Tomasz Smokowski. Kiedy piłka doleciała do Haitańczyka, nikt nie spodziewał się tego, co zrobił Guerrier. Czyli uderzenia z pierwszej piłki. Uderzenia zza pola karnego. Złotego uderzenia, które dało mistrzostwo.
Przyjazd klubowego autokaru na krakowski rynek, świętowanie 14 mistrzostwa, przy rzeszy zgromadzonych kibiców. Dorobek Górnika Zabrze został pobity. Kraj zdominowany. Jednak jak za każdym razem po wygraniu ligi, w erze Bogusława Cupiała, zamiast cieszyć się ze zwycięstwa, sympatycy myśleli już o Europie. A więc po pięciu latach, europejskie marzenia powróciły do Krakowa. Marzenia, które tak niedawno spowodowały że klub był blisko upadku. A wraz z marzeniami pojawiły się wątpliwości i krytyka. Jak odpowiedział Stanisław Madej na łamach Przeglądu Sportowego? „Naszym celem jest awans do grupy Champions League”. Cel jasny. Czy zostanie zrealizowany?

Perspektywiczni zawodnicy z R22.

Ramy podpisał kontrakt w styczniu, gdyż skorzystał z prawa bosmana. Ale o nim więcej już w następnym odcinku. W odcinku opisującym zmagania o Ligę Mistrzów, Puchar Polski i Ekstraklasę.

 

Reklamy

Jedna myśl w temacie “Na ratunek upadającej gwieździe!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s