Kiedy kupić Football Manager’a?

Skończyły się gorące miesiące, radosny czas, który można było spędzać na plaży, boiskach czy otwartych basenach. Październik, a także listopad, to okres kojarzący się z depresją związaną z brakiem słońca i coraz krótszym dniem. Jednak ilość słońca nie ma znaczenia dla jaskiniowców. Prawdziwych pasjonatów pewnego piłkarskiego symulatora. U nich październik i listopad to najgorętsze miesiące w roku. To właśnie w dziesiątym miesiącu roku, twórcy Fm’a odkrywają wszystkie karty związane z swoim najnowszym dziełem, wychodzącym miesiąc później. To jest ten czas, gdzie gracze, którym skończyły się pomysły na nowe kariery, na pamięć znają wszystkie talenty oraz konferencje prasowe, mają swoje święto. Premierę Football Manager’a. Premierę, która zawsze budzi spore wątpliwości i postawia fana serii przed pytaniem – Czy opłaca się kupić nową odsłonę edycji w dniu premiery lub w krótko po niej? Czy może warto poczekać i kupić taniej, grę bardziej dopracowaną?


Zacznę od kwestii finansowej, która jest często poruszana przez osoby kupujące grę w styczniu/lutym/marcu lub nawet później. Z roku na rok, kolejne dziecko Sport Internactive jest droższe. W tym sezonie trzeba będzie przygotować się na wydatek rzędu 140 złotych. Dużo? W porównaniu do Fify, również wychodzącej cyklicznie – nie. Jednak FM to półka strategiczna, gdzie tytuły są troszkę tańsze. Nie ma co się też oszukiwać, że efekty specjalne, grafika to nie jest mocna strona Football Manager’a, a więc płacimy za pomysł. Pomysł, który tak na prawdę co około 360 dni jest tylko poprawiany, ozdabiany nowymi opcjami. Z drugiej strony, za nieco ponad stówkę, mamy zapewnioną naprawdę emocjonującą rozrywkę na wysokim poziomie… wysoki poziom – no właśnie? Czy nie kupujemy półproduktu? Tuż po zakupie, nie ma szans na wszystkie paczki graficzne, zawierające oryginalne loga, wygląd strojów czy prawdziwe ligi. Produkt zawiera też masę błędów, naprawianych dopiero w wychodzących na dniach łatkach. 

To są powody dla których niektórzy pasjonaci wolą grę kupić później, mniej płacąc, w dodatku dostając grę, którą można nazwać skończonym dziełem SI. I jest to nie wcześniej niż w styczniu.


Co kusi więc amatorów FM’a, do zakupienia go wcześniej? Obniżka cen, nastąpi dopiero za kilka miesięcy, a i tak nie będzie ona tak bardzo duża w porównaniu do ceny gry. Na decyzję wpływa też fakt, że oto nowa część, po znudzeniu się poprzednią, wreszcie można się przesiąść i zaczął się bawić nową zabawką.

Mnie zawsze przekonuje jeden argument: kupując grę w pierwszych dniach, sami ją poznajemy, bez artykułów i znajomych zachwalających nam perspektywicznych zawodników. 

Pierwsza kariera rzadko bywa udana. To na niej uczymy się nowych możliwości i rozwiązań gry. Nie wiemy nic o wielkich talentach, zawodnicy wpadają nam oko, kiedy nasz scout kogoś nam poleci. Nauka nowego silnika meczowego i mechanizmu rozgrywki trwa tyle, że kiedy człowiek skończy równocześnie z poprawiającymi grę pracownikami Sports Interactive.

Dla mnie najważniejsza jest ta aura tajemniczości, bo przed premierą wiemy tak naprawdę wszystko, ale co innego zobaczyć, a co innego zagrać.


Kupowanie FM’a kilka miesięcy po premierze, jest jak przyjście na obiad po dziesięciu minutach. Zjesz to samo co inni, ale ominie Cię ta magiczna atmosfera odkrywania. I choć oszczędzasz nerwy i kilkadziesiąt złotych, to tak naprawdę oszczędzasz sobie również tą przyjemność grania w grę, o której wszyscy wiedzą tyle samo. Czyli nic

.1025


Ps: Jaskiniowcy grający w FM’a to stereotyp. Mam nadzieję, że nikt się nie obraził!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s